poniedziałek, 23 lipca 2012

i'm lie

większość ludzi nie docenia tego, co ma. ja doceniłam, chciałam jak najlepiej, ale pomyliłam się w wielu sprawach. zawsze starałam się zrobić to, o co ktoś mnie prosił, nawet jeśli tak strasznie tego nie chciałam, to robiłam. nawet mam na to kilka dowodów. ale oczywiście nikt tego nie zauważał, nawet nie usłyszałam zwykłego "dzięki"... często te rzeczy psuły mi humor, ale chciałam dla was jak najlepiej. na przykład ostatni koncert. wiedziałam, że będę się nudzić itd. ale za namową pojechałam. jedna lub dwie osoby mówiły, żebym gdzieś tam poszła, a ona zostanie z rzeczami, ale nie zgodziłam się, bo chciałam żebyście chociaż wy mieli dobry humor, dobrze się bawili. miałam nie jechać, pojechałam i potem tylko żałowałam. ale prawie zawsze ulegam ludziom, za bardzo im ufam i wierze w ich słowa. "będzie fajnie, nie będziesz się nudzić" - uwierzyłam w te słowa, a było całkowicie odwrotnie. a teraz kiedy ja czegoś chcę to oczywiście nie, bo nie chce wam sie, wolicie być gdzies indziej etc. zawsze znajdzie się wymówka. nawet głupi wypad do miasta kiedy ja chce jest na nie. nie wiem czym sobie zasłużyłam an coś takiego. nigdy taka nie chciałam być.
jeszcze dwa lata w tej szkole i koniec. wiele znajomości sie urwie i bardzo dobrze. chcę poznać nowych ludzi (oczywiście nie tracąc kontaktu z niektórymi, co znam ich od dawna). chciałabym coś robić, spontanicznie gdzieś wyjść, pojechać, zrobić coś fajnego. ale moje pomysły na spędzenie czasu z kimś, zawsze są i będą na nie. każdego dnia zdarzało się coś co mnie wkurzyło, albo po prostu zasmuciło, ale dziś to jest po prostu okropnie. 
zazdroszczę pewnej osobie życia. tak, wiem, że nie powinnam, że to grzech itd. ale zazdroszcze jej wszystkiego. charakteru, wyglądu, talentu, znajomych, sposobu spędzania czasu, pomysłów... mogłabym jeszcze wymieniać, ale po co... zawsze będe żyła w czyimś cieniu.






nie wytrzymam zaraz!!!